MISTYCZNE PODRÓŻE DO ŚWIĘTYCH MIEJSC

NORBERT NIESTOLIK

[Rozmiar: 80854 bajtów]

ROTUNDY NA WYSPIE BORNHOLM

Jedną z wizytówek duńskiej wyspy Bornholm są romańskie kościoły- rotundy. Poza tym, że stanowią one charakterystyczny element architektoniczny, są niebywałym skarbem dziedzictwa kulturowego okresu średniowiecza. Grube mury budowli pomalowane od zewnątrz na biało są wzmocnione podporami. Najniższą częścią kościoła jest pomieszczenie główne z centralnym filarem. Kolejną kondygnację budowli stanowi spichlerz. Ostatnią jest punkt obserwacyjny, z którego wypatrywano wroga. Rotundy przykryte były spiczastym dachem z drewnianym gontem. W przeszłości pełniły zarówno funkcję sakralną jak i obronną. Działo się tak zwłaszcza w okresie, gdy na Bornholm napadały plemiona słowiańskie,głównie Wenedowie. Budowniczymi rotund prawdopodobnie byli templariusze. W XII wieku, w okresie wypraw krzyżowych Bornholm pełnił rolę portu, schronienia i bazy zaopatrzenia.

Templariusze to bracia Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa templum, czyli świątynia. Zakon powstał w roku 1119 i przez kolejne lata zgromadził ogromne bogactwa. W roku 1307 król Francji, Filip Piękny, oskarżył zakonników o herezję. Przyczyną była chęć zagarnięcia ich majątku. Uwięziono przywódców templariuszy, torturowano i spalono na stosie. W roku 1312 papież rozwiązał zakon. Legenda głosi, że część ich skarbu ukryto na Bornholmie. Podobno stanowi go 180 ton złota oraz tajemnicze archiwum, które prawdopodobnie może zmienić założenia trzech wielkich religii współczesnego świata: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Mieszkańców wyspy nurtuje pytanie, czy kościoły rotundowe skrywają jakieś tajemnice i czy są tam ukryte skarby templariuszy? Jedna z teorii głosi, że budowle służyły także jako obserwatoria astronomiczne, co potwierdzają specjalnie rozmieszczone w murach otwory. Inna z teorii wskazuje na miejsce schronienia tajemniczego skarbu. Przypuszczalnie leży on w specjalnej komorze pod podłogą rotundy Øesterlars Kirke. Istnienie tego pomieszczenia jest udokumentowane, lecz dotychczas nikt nie odważył się go otworzyć.

Na wyspie zachowały się cztery rotundy. Poza wspomnianą, kolejne znajdują się w miejscowościach: Nyker, Nylars i Olsker. Ta ostatnia stała się celem jednego z etapu naszego zwiedzania. Świątynia była wzmiankowana po raz pierwszy 3 lutego 1379 roku, ale prawdopodobnie powstała już w XII wieku. W jej skład wchodzą: apsyda, prostokątne prezbiterium oraz okrągła, trójkondygnacyjna nawa wsparta na centralnej kolumnie. W prezbiterium zobaczyliśmy kamienny ołtarz wykonany z miejscowego granitu. Umieszczone na nim rzeźby przedstawiają trzy Marie modlące się u grobu Chrystusa. Obok stoi kamienna chrzcielnica. Wąskie schody prowadzą z prezbiterium na drugą i trzecią kondygnację budowli, inne z nawy głównej na galerię. Na sklepieniu zachowały się freski. Zawieszono tam także model statku –jak na wyspę przystało. W nawie umieszczono ambonę i rzędy krzeseł. Przy wyjściu znajduje się regał z książkami „Den danske salme bog”. Obok świątyni wystawiono dzwonnicę, obok której znajduje się skromny cmentarz. Właśnie skromność a jednocześnie ład i porządek dominują w tym niezwykłym miejscu. Cechy te wyrosły z kultury luterańskiej tutejszych mieszkańców. Wszystko, co służy ich codziennemu życiu, ma być zachowane w formie wystarczającej do godnego spędzenia czasu na ziemi ofiarowanej przez Boga. Przepych i obnoszenie się ze swoim bogactwem są tutaj niemile widziane.

Nas, bardzo zaskoczył i zastanowił ascetyczny wygląd cmentarza. Sprawę wyjaśniła przewodniczka, Polka mieszkająca od ponad dwudziestu lat na Bornholmie. Sama ceremonia pogrzebowa jest zupełnie inna niż w naszej kulturze. Na pogrzeb osobiście nie przynosi się kwiatów. Są one dostarczane przez firmę. Wszystkie kwiaty mają wizytówki z nazwiskami ofiarodawców, aby po ceremonii pogrzebowej można było wysłać listy z podziękowaniami. Uroczystość modlitewną kończy przeniesienie trumny do pomieszczenia stylizowanego na obraz nieba. Czyni to zawsze sześć osób z najbliższej rodziny. Po stypie ciało zostaje skremowane. Jest to obligatoryjny zwyczaj tłumaczony znikomą ilością miejsca na wyspie oraz jej kamienistym podłożem. Urnę odbiera najbliższa rodzina i ona decyduje o miejscu jej przechowywania. Może to być rodzinny dom zmarłego lub cmentarz. Prochy można także rozrzucić w miejscu wybranym przez najbliższych. Na grobach nie pali się świeczek, lecz ozdabia je żywymi kwiatami. Właściwie nie ma tablic nagrobnych o tradycyjnym, znanym nam wyglądzie. Na skromnym kamieniu najczęściej umieszcza się tylko imię zmarłego. Sam grób otacza kilka roślin a jego obejście wysypane jest drobnym żwirkiem.

Patronem rotundy w Olsker jest św. Olaf, król Norwegii w latach 1016-1028, męczennik oraz święty kościoła katolickiego. Fakt ten może nieco dziwić, gdyż wyznaniem dominującym na Bornholmie i w całej Danii jest luteranizm. Do wyznawców tej religii należą wszystkie cztery rotundy. Katolicy posiadają na Bornholmie tylko jeden kościół. Święty Olaf wprowadził w Norwegii chrześcijaństwo: stworzył biskupstwa, zniósł niewolnictwo, ograniczył władzę arystokracji, wprowadził ustawodawstwo a nawet zakazał spożywania końskiego mięsa. Nadrzędnym celem jego życia było zjednoczenie Norwegii. W roku 1028 został wygnany z kraju. Po dwóch latach powrócił, aby odzyskać tron. Niestety zginął w bitwie pod Stiklestad 29 lipca 1030 roku. Podobno przed bitwą miał sen o tym, jak wspina się po drabinie do nieba. Po śmierci jego ciało pochowano w Nidaros. Opowiadano o licznych cudach jakie dokonywały się przy pochówku króla. Po wykopaniu jego ciała zauważono, że zmarłemu urosły włosy i paznokcie. Do Nidaros zaczęły przybywać pielgrzymki a ku czci króla wzniesiono ogromny kościół. Obecnie relikwie św. Olafa znajdują się w katedrze w Trondheim (dawniej Nideros) wybudowanej w roku 1152.

Pobyt na Bornholmie obfitował w liczne atrakcje i przeżycia. Powierzchnia wyspy to zaledwie 587.5 kilometrów kwadratowych. Długość linii brzegowych 158 kilometrów. Najdłuższa odległość w linii prostej to 40 kilometrów. Najwyższym punktem wyspy jest Rytterknaegten o wysokości 162 metrów. Długość dróg to 1107 kilometrów a ścieżek rowerowych aż 235 kilometrów. Lasy zajmują 23% wyspy. Klimat jest tutaj umiarkowany. Bornholm jest tym regionem Danii, w którym jest najwięcej słonecznych dni. To powód by nazywać to miejsce „Wenecją północy”. Zachwyca różnorodna i unikatowa przyroda wyspy a zwłaszcza troska o jej zachowanie w nienaruszalnej formie. Do roku 2050 powstanie inteligentna sieć energetyczna wolna od paliw kopalnianych. Podziw budzi troska mieszkańców o zachowanie lokalnego dziedzictwa kulturowego. Symbolem Bornholmu jest jego kuchnia. Zwłaszcza dominują wędzone śledzie zwane „złotem Bornholmu”. W urokliwych małych miasteczkach istnieją wędzarnie z charakterystycznymi kominami, ponieważ technika wędzenia ryb jest niezmienna od wieków. Istnieją tutaj liczne warsztaty rzemieślnicze. „Wyspa artystów” oferuje wyroby ceramiczne i tekstylne, szkło artystyczne, biżuterię oraz unikatowe przedmioty codziennego użytku.

Warto zobaczyć także tzw. Helligdomsklipperne” czyli „święte skały” pełne grot i stromych rzeźb skalnych. Turystów przyciągają liczne muzea: bornholns Museum, dzięki którym możemy poznać historię wyspy, Hjorts Fabrik Keramikmuseum, Bornholms Kunstmuseum, skansen Melstedgard, Muzeum Natury – Natur Bornholm, Bornholmskie Centrum Średniowiecza oraz Park Motyli - Sommerfuglepark. Nie można ominąć Hammershus – ruin jednego z największych zamków północnej Europy. Spacer po urokliwych nadmorskich miasteczkach dostarcza mnóstwa wrażeń. Warto udać się na jedną z piaszczystych plaż i zobaczyć dobrze utrzymane wiatraki. Wszędzie panuje czystość i porządek, troska o detale, pozorna surowość, z której emanuje piękno. Życzliwi i uśmiechnięci mieszkańcy są serdeczni wobec turystów. W codziennym życiu otoczeni są ogromną opieką socjalną, której my możemy im tylko pozazdrościć. Nasze zdziwienie mogą budzić przyuliczne stragany. Kto ma taka potrzebę zabiera z nich potrzebne produkty a do skrzynki wrzuca odliczone pieniądze i odjeżdża.

Najprostsza droga z Polski na Bornholm prowadzi przez Kołobrzeg. Po ponad czterech godzinach podróży katamaranem „Jantar” możemy podziwiać uroki wyspy. Najpierw musimy jednak pokonać znaczny odcinek Bałtyku. Dla „wilków morskich” nie stanowi to wielkiego wyzwania. Inaczej jest w przypadku ludzi nie związanych z morskimi podróżami. Morze jest jednocześnie piękne i okrutne. Budzi strach, ale i podziw dla boskiego cudu stworzenia świata. Mimo niedogodności związanych z chorobą morską dosięgającą wielu podróżnych, to, co człowiek widzi i przeżywa na morzu, zostaje na zawsze w pamięci. Szczególnie wschody i zachody słońca wtapiającego się w morską toń dopełniają wspomnień z urokliwej duńskiej wyspy.

[Rozmiar: 53028 bajtów] [Rozmiar: 51708 bajtów] [Rozmiar: 56649 bajtów] [Rozmiar: 64018 bajtów] [Rozmiar: 47459 bajtów] [Rozmiar: 105941 bajtów] [Rozmiar: 88578 bajtów] [Rozmiar: 56830 bajtów] [Rozmiar: 64395 bajtów]

Fot. Norbert Niestolik

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ