MISTYCZNE PODRÓŻE DO ŚWIĘTYCH MIEJSC

NORBERT NIESTOLIK

[Rozmiar: 80854 bajtów]

CMENTARZ ŁYCZAKOWSKI WE LWOWIE - OGRÓD SNU I PAMIĘCI

Lwów, zgodnie z tradycją założył około roku 1250 książę Daniel Halicki. Nazwa miasta pochodzi od imienia jego syna Lwa. 17 kwietnia 1356 roku król Kazimierz Wielki dokonał lokacji Lwowa na prawie magdeburskim. Jednocześnie zagwarantował wolność praw, religii, obyczajów mieszkającym we Lwowie: Polakom, Rusinom, Ormianom, Żydom i Tatarom. W kolejnych latach w tym wielokulturowym mieście zamieszkali także: Niemcy, Włosi i Węgrzy. Do roku 1939 Lwów znajdował się w województwie lwowskim należącym do Polski, wcześniej w województwie ruskim należącym do Korony Królestwa Polskiego. W czasie zaborów miasto było centrum politycznym, naukowym i kulturalnym Galicji. Na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow i po agresji ZSRR na Polskę (17 września 1939) Lwów znalazł się pod okupacją Armii Czerwonej a po agresji Niemiec na ZSRR w obrębie Generalnego Gubernatorstwa jako Dystrykt Galicja. W wyniku umów międzynarodowych, w latach 1944-1999, Lwów włączono do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Obecnie jest największym miastem Ukrainy Zachodniej”.

Uzupełnienie tekstu o takiej treści było jednym z wielu zadań, jakie postawiono przed uczestnikami projektu szkolnego adresowanego do gimnazjalistów gminy Świerklany. Realizowany był on w roku 2010 a jego kulminacyjny punkt stanowiła kilkudniowa wyprawa do Lwowa. Projekt nosił tytuł „Polskie nekropolie Wschodu-Cmentarz Łyczakowski we Lwowie”. Przyświecały mu stare maksymy: „Jeśli chcesz poznać historię miasta czy ziemi, idź na cmentarz…” oraz druga zapisana przy bramie głównej Cmentarza na Pęksowym Brzysku w Zakopanem: „Ojczyzna to ziemia i groby, narody tracąc pamięć tracą życie”.

Cmentarz Łyczakowski we Lwowie jest magicznym miejscem, które jak w zwierciadle prezentuje złożoną i często trudną historię wielokulturowego miasta i jego mieszkańców w okresie ostatnich ponad dwustu lat. Stanowią ją dzieje zrywów niepodległościowych powstania listopadowego i styczniowego z okresu zaborów, konfliktów narodowościowych XX wieku, krwawych doświadczeń II wojny światowej, powojennej batalii o przywrócenie do życia Cmentarza Orląt Lwowskich. Cmentarz ogniskuje także obecne problemy polityczne. Stanowi obok Cmentarza Rakowickiego w Krakowie, warszawskich Powązek i wileńskiej Rossy grupę polskich nekropolii narodowych. Cmentarz Łyczakowski we Lwowie założono w roku 1786. Wcześniej znajdował się w tym miejscu cmentarz dla zmarłych na dżumę. W oparciu o dekret cesarza Józefa II z roku 1783 nakazano likwidację cmentarzy przykościelnych i wytyczenie nowych, lecz poza obrębem miast.

We Lwowie każda z dzielnic posiadała więc swój cmentarz: Łyczakowski, Gródecki, Stryjski, Żółkiewski. Po stu latach trzy ostatnie zlikwidowano, otwierając kolejny – Janowski. Łyczaków był wielokrotnie rozszerzany i obecnie zajmuje obszar 42 hektarów. Podzielony jest na osiemdziesiąt sześć pól grobowych z 300 tysiącami mogił, na których możemy podziwiać około 500 posągów i płaskorzeźb o wielkich walorach artystycznych. Przedstawiają one wizerunki zmarłych i postaci alegoryczne. Na cmentarzu wzniesiono 2 tysiące grobowców. Wszystkie te obiekty współistnieją z pięknem przyrody i harmonią założeń architektury przestrzennej.

Bogaci mieszkańcy Lwowa mogli sobie pozwolić na będące prawdziwymi dziełami sztuki nagrobki zamawiane u najlepszych rzeźbiarzy, architektów i kamieniarzy, np. u Antona, Jana i Leopolda Schimserów, Hartmana Witwera, Tomasza Dykasa, Leonarda Marconiego, Juliana Zachariewicza, Parysa Filippiego i innych. Łyczaków jest miejscem pochówku wielu wybitnych i zasłużonych Polaków. Spoczywają tutaj, między innymi, poeta Seweryn Goszczyński, historyk Karol Szajnocha, malarz Artur Grottger, poetka Maria Konopnicka, pisarka Gabriela Zapolska, prezydent parlamentu Franciszek Smolka, matematyk Stefan Banach, prawnik Oswald Balzer, działaczka ludowa Maria Wysłouchowa, twórca spółdzielczych kas oszczędnościowych Franciszek Stefczyk.

Na Łyczakowie znaleźli także miejsce spoczynku wybitni Ukraińcy, między innymi, Iwan Franko, Markijan Szaszkiewicz a w okresie powojennym: Salomea Kruszelnicka, Stanisław Ludkiewicz czy Wiktor Czukarin. Niestety, wiele pozbawianych opieki polskich grobów uległo procesowi celowej dewastacji i zniszczeniu. Sukcesywnie, lecz nie bez problemów, przywraca się je do dawnego piękna. Obecnie Cmentarz Łyczakowski posiada status muzeum a nowe pochówki odbywają się za specjalnym zezwoleniem. Mistyczny lwowski cmentarz znalazł piewcę swojego piękna i sławy w osobie profesora Stanisława Sławomira Niciei- historyka, rektora Uniwersytetu Opolskiego. Autora wielu publikacji poświęconych Kresom Wschodnim dawnej Rzeczpospolitej, takich jak: „Cmentarz Łyczakowski we Lwowie 1786-1986”, „Cmentarza Obrońców Lwowa”, „Lwów ogród snu i pamięci”, „Lwów. Miasto zatartych granic”, „Twierdze kresowe Rzeczypospolitej. Historia, legendy, biografie” a także cyklu „Kresowa Atlantyda, historia i mitologia miast kresowych”.

Profesor Nicieja traktuje Łyczaków jak miejsce zupełnie wyjątkowe. Zastanawia się, czy jest naprawdę jedną z najpiękniejszych europejskich nekropolii, czy tylko polska megalomania każe nam tak sądzić. Twierdzi, że: „...cmentarz powinien być miejscem, do którego chce się przyjść o każdej porze dnia. Znaleźć na nim chwilę oddechu, ukojenia pod pięknym platanem, gdzie śpiewają ptaki. Stąd wielka siła starych europejskich nekropolii. To są wielkie muzea na świeżym powietrzu, gdzie ludzie zaglądają na spacer, na wycieczkę, nawet na randkę. Te cmentarze nie straszą”.

Łyczaków powstał w oparciu o filozofię Jeana- Jaquesa Rousseau- „człowiek blisko przyrody.” Cmentarz, według tego myślenia, miał być parkiem, ogrodem snu i pamięci. Tam króluje Hypnos – bóg snu, brat bliźniak Tanatosa – boga śmierci. Nie ma napisów „Memento mori”. Jest sen wiekuisty, który daje nadzieję na przebudzenie. Nicieja dodaje: „...dzięki temu, że ludzie zostali pochowani na tak niezwykłej nekropolii, zyskali nieśmiertelność. (…) ludzie słyszą opowiastki o pochowanych, oczarowują się ich grobem, a potem sięgają po książki o nich”. Łyczaków często szokuje. Na grobie aptekarza Iwanowicza umieszczono rzeźby jego dwóch wiernych psów, które po śmierci ich pana leżały na grobie, nie przyjmowały pokarmów, aż do skonania. Takich opowieści jest o wiele więcej. Szczególnym miejscem nekropolii jest Cmentarz Orląt Lwowskich. Stanowi on autonomiczną część Łyczakowa usytuowaną na stokach wzgórz od strony Pohulanki. Znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów i Małopolskę Wschodnią w latach 1818-1920. Zwany jest Cmentarzem Orląt, gdyż część pochowanych tutaj osób to młodzież szkół średnich i wyższych. Na przykład Jaś Kukawski miał zaledwie 9 lat a Jurek Bitschan był czternastolatkiem, kiedy zginął na Łyczakowie.

Cmentarz powstał z inicjatywy Marii Ciszkowskiej- matki jednego z poległych. Autorem projektu był Rudolf Indruch, student architektury i uczestnik walk. Założenie architektoniczne obejmuje: kaplicę, katakumby, Pomnik Chwały z napisem: „Mortui sunt ut liberi vivamus” („Polegli, abyśmy żyli wolni”), pomnik lotników amerykańskich, żołnierzy francuskich, groby dowódców i działaczy oraz groby żołnierzy, w tym mogiły zbiorowe. Podczas II wojny światowej a zwłaszcza w latach reżimu sowieckiego cmentarz uległ dewastacji a wręcz likwidacji. Dopiero w roku 2002, nie bez problemów natury narodowościowej i politycznej, ukończono prace przywracające częściowo jego dawny blask.

Lwów pozostanie na zawsze w pamięci uczestników szkolnego projektu. Zachwycił ich swoją wielokulturowością, otwartością mieszkańców a także licznymi śladami polskości. Młodzi ludzie wykonali setki fotografii, nakręcili kilka filmów. Odszukiwali groby sławnych Polaków, prowadzili rozmowy z tymi, którzy mimo zmiany granic żyją w swoim ukochanym mieście. Gimnazjaliści w jesienne przedpołudnie przechadzali się po nekropolii, której pomniki przykrywały liście spadające z drzew. W nekropolii znajdowali duszę i tkliwość, wyciszali się. W takim momencie refleksja i zaduma przeważały nad młodzieńczą żywiołowością. Wycieczce towarzyszył motyw muzyczny. Była nim piosenka „Tylko we Lwowie” śpiewana przed laty przez miejscowych batiarów: Szczepcia i Tońcia: „Niech inni se jadą gdzie mogą gdzie chcą. Do Wiednia, Paryża, Londynu. A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg. Ta mamciu ta skarz mnie Bóg. Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu? Tylko we Lwowie (…).

[Rozmiar: 86907 bajtów] [Rozmiar: 71974 bajtów] [Rozmiar: 103837 bajtów] [Rozmiar: 79125 bajtów] [Rozmiar: 84225 bajtów] [Rozmiar: 87256 bajtów] [Rozmiar: 162162 bajtów] [Rozmiar: 180113 bajtów] [Rozmiar: 110429 bajtów] [Rozmiar: 70471 bajtów] [Rozmiar: 54708 bajtów] [Rozmiar: 108833 bajtów]

Fot. Norbert Niestolik

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ