MISTYCZNE PODRÓŻE DO ŚWIĘTYCH MIEJSC

NORBERT NIESTOLIK

[Rozmiar: 80854 bajtów]

WESOŁY CMENTARZ W MARAMURSKIEJ SAPANCIE

Sapanta jest wsią liczącą około 3 tysiące mieszkańców. Leży nad rzeką Cisą, w urokliwej górzystej scenerii północno-zachodnich krańców rumuńskiej krainy Maramuresz. Atrakcją miejscowości jest Wesoły Cmentarz (rum. Cimitirul Vesel). Niezwykłość tej prawosławnej nekropolii polega na tym, że śmierć a także pamięć o ludziach potraktowano tutaj w sposób żartobliwy i radosny. Chociaż godzi to w kulturowy schemat wskazujący na to, że cmentarz to miejsce powagi, skupienia i melancholii, w Sapancie jest to jednak odbierane inaczej. W 1935 roku miejscowy artysta Stan Patras wykonał pierwsze niekonwencjonalne nagrobki. Po jego śmierci dzieło kontynuuje uczeń mistrza Dimitru Pop Tincu. Na miejscu można zwiedzać jego warsztat i przypatrzyć się pracy. Już po przekroczeniu bramy cmentarza i zakupie biletu wstępu naszą uwagę przykuwa ponad osiemset kolorowych nagrobków i krzyży z jedną lub dwoma poprzeczkami. Dominują jaskrawe kolory, szczególnie niebieski, który jest symbolem nadziei i wolności. Na nagrobkach przykrytych drewnianym daszkiem widnieją płaskorzeźby przedstawiające sceny z życia zmarłych. Widzimy ich przy pracy, w czasie uroczystości biesiadnych i podczas wypoczynku. Inne wskazują na okoliczności i miejsce śmierci danej osoby, a więc np. wypadki drogowe, zabójstwa, konflikty polityczne.

Pod płaskorzeźbami widnieją epitafia żartobliwie komentujące życiowe drogi zmarłych, ich cechy charakteru czy okoliczności śmierci. Zachwyca bogata, ludowa ornamentyka nagrobków przedstawiająca motywy roślinne i geometryczne. Na grobach dzieci umieszczono aniołki. Materiałem, który posłużył artystom jest drewno dębowe. Miejscowi mówią, że mieszkańcy tych ziem: „żyli z drzewem i żyli z drzewa”. Nawet bez znajomości języka rumuńskiego z wielu epitafiów i płaskorzeźb można domyśleć się, kim była dana osoba, jakie było jej życie i śmierć. Centralne miejsce cmentarza zajmuje prawosławna cerkiew będąca dawniej grekokatolicką świątynią. Z wysoką i strzelistą wieżą oraz otwartym przedsionkiem nawiązuje do stylu maramurskiego. Mając odrobinę szczęścia, można trafić na czas nabożeństwa, w trakcie którego kobiety paradują w bogatych i pięknych maramurskich strojach. Na cmentarzu panuje duży ruch. Poza nekropolią znajduję się tutaj liczne stragany oferujące wyroby rękodzieła artystycznego i dewocjonalia. Opuszczamy Wesoły Cmentarz. Czy nas zadziwił? Bez wątpienia, tak. Czy zbulwersował? Raczej nie, wszak śmierć jest tylko częścią naszej wędrówki życiowej ku Bogu. Wierzymy przecież w to, że wszyscy spotkamy się w domu Ojca, gdzie nie będzie cierpień ani łez, a tylko radość i szczęście.

Sceneria Wesołego Cmentarza w Sapancie nasuwa nam wiele refleksji związanych z liturgią i obrzędami pogrzebowymi w kościele prawosławnym. Występuje tutaj duża różnorodność. Innym obrzędom podlegają osoby świeckie, duchowni, zakonnicy, dzieci oraz wszyscy wierni zmarli w Oktawie Wielkanocnej. Osoby świeckie po śmierci są myte i ubierane w nowe ubrania a także nakrywane sawanem ( białym lnianym płótnem) symbolem chrzcielnej szaty i przynależności zmarłego do Cerkwi prawosławnej. Wierni modlą się przy ciele zmarłego tekstami psalmów. Pogrzeb odbywa się trzeciego dnia po śmierci. Ciało podlega okadzeniu a następnie w otwartej trumnie przenosi się je do cerkwi. Przebywając w krajach, w których prawosławie dominuje w życiu religijnym mieszkańców, możemy napotkać kondukt pogrzebowy kroczący za otwartą trumną przewożoną na ciężarówce lub innym pojeździe. Sama liturgia pogrzebowa polega na odmawianiu stosownych Psalmów, śpiewaniu Kanonów a później odmawianiu Błogosławieństw, czytaniu Listu do Tesaloniczan i Ewangelii Jana (J 5,24-30). Po ostatnim pożegnaniu, czyli otpiewaniju zamyka się trumnę i składa do grobu, po czym kapłan święci ją i posypuje ziemią wypowiadając słowa: „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy”. Liturgia pogrzebowa dzieci zmarłych przed ukończeniem siódmego roku życia jest uproszczona. Pogrzeb duchownych jest bardziej uroczysty. Ciało kapłanów i mnichów namaszcza się, ubiera w habit i płaszcz mniszy wedle statusu zmarłej osoby. W ręce kapłanów i biskupów wkłada się Ewangelię i krzyż, zaś w ręce mnichów i osób świeckich ikony Zbawiciela.

Struktura pogrzebu duchowieństwa nawiązuje do jutrzni Wielkiego Piątku i ma szczególnie uroczysty charakter. Przed złożeniem ciała do groby kapłan wodą święconą kropi ciało i trumnę a na czole zmarłego kładzie mały wieniec będący symbolem nadziei na chwałę. Pogrzeby w okresie Oktawy Wielkanocnej przeżywane się z perspektywy zmartwychwstania Chrystusa i przebiegają w ten sam sposób dla wszystkich zmarłych. Bez znaczenia jest wtedy stan społeczny zmarłej osoby. Prawosławie zakazuje kremacji ciał zmarłych. Ciekawym zwyczajem wyznawców prawosławia jest chodzenie z jedzeniem i alkoholem na groby swoich bliskich. Takie zdarzenie przeżyłem na Cmentarzy Nowodziewiczym w Moskwie, gdzie grupa weteranów wojennych czciła pamięć swojego dowódcy. Ortodoksi odwiedzają groby w każdą sobotę. Odpowiednikiem Wszystkich Świętych jest dziesiąty dzień po Wielkanocy tzw. Radonica. W Wielką Sobotę na groby kładzie się świeczkę i jajko. Czterdzieści dni po śmierci a także w jej rocznicę odbywa się specjalne nabożeństwo, na które rodzina zaprasza krewnych i znajomych, wywieszając w miejscu zamieszkania obwieszczenia ze zdjęciem zmarłego.

Wizyta na terenie północnej Rumunii obfitowała w wiele atrakcji turystycznych. Świat dwóch krain geograficznych (Maramuresz i Bukowina) jakby zatrzymał się w poprzednim wieku. Piękne budynki z drewna, bramy prowadzące do zabudowań gospodarskich, stroje ludowe mieszkańców doliny rzeki Izy, kościoły o strzelistych wieżach to cechy charakterystyczne Maramuresz. W Barsanie, gdzie niedawno powstał kompleks budowli sakralnych, miejscowy duchowny zgodził się udzielić nam błogosławieństwa, mimo że deklarowaliśmy swój katolicyzm. To ważna i czytelna oznaka tolerancji i wielokulturowości. Po przekroczeniu przełęczy Prislop jesteśmy na Bukowinie. Również tutaj zachowano ślady i koloryt dawnych czasów. Malowane klasztory, wszechobecny folklor, piękne górskie krajobrazy i cudowni, gościnni, lecz często niezbyt zamożni ludzie. Wśród nich szczególne nasze uznanie należy się Polakom mieszkającym w kilku bukowińskich wioskach wokół Suceavy. Z uporem i determinacją ratują swoją polskość. Zadanie to utrudnia bezrobocie, emigracja młodzieży oraz jej niechęć do nauki języka polskiego. Ostoją jest dom rodzinny, wiara ojców i matek, które uczą pamięci o polskich korzeniach.

Rumuni zdominowali kulturowo potomków: Polaków, Niemców czy Ukraińców żyjących kiedyś w jednej wspólnocie. Odwiedzamy kilka kolejnych cmentarzy prawosławnych i katolickich. Jeden z nich, w Kaczyka, przeraża nas swoim wyglądem. Trudno dociec przyczyn dewastacji. Resztki dawnych tablic nagrobnych i krzyży, spowite zarastającymi je drzewami, krzewami i chwastami straszą swoim wyglądem. Wśród bujnej i dzikiej roślinności odczytujemy inskrypcje na zachowanych tablicach nagrobnych. Jaworski, Zawada, Koszucki. Jakże swojsko brzmią odczytane nazwiska. Tutaj niestety nie jest nam do śmiechu, który pojawił się mimo woli w maramurskiej Sapancie.

[Rozmiar: 186028 bajtów] [Rozmiar: 100695 bajtów] [Rozmiar: 100212 bajtów] [Rozmiar: 66527 bajtów] [Rozmiar: 61816 bajtów] [Rozmiar: 134773 bajtów] [Rozmiar: 165255 bajtów] [Rozmiar: 240160 bajtów] [Rozmiar: 90131 bajtów] [Rozmiar: 103320 bajtów]

Fot. Norbert Niestolik

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ