MISTYCZNE PODRÓŻE DO ŚWIĘTYCH MIEJSC

NORBERT NIESTOLIK

[Rozmiar: 80854 bajtów]

LITEWSKA GÓRA KRZYŻY I ŚWIĘTY KAZIMIERZ

Dwanaście kilometrów od miejscowości Szawle, której litewska nazwa brzmi Siauliai, nieopodal szosy prowadzącej do łotewskiej Rygi, znajduje się miejsce zwane Górą Krzyży (Kryziu kalnas), Górą Modłów, Górą Zamkową lub Górą Świętą. Przekazy głoszą, że w roku 1430 postawiono tutaj kapliczkę oraz wielki krzyż, co miało upamiętniać fakt przyjęcia przez Żmudzinów chrztu. Od tego wydarzenia miejscowa ludność zaczęła stawiać drewniane krzyże na rozstajach dróg, przy swoich domach a także w miejscach uznawanych za święte. Było to symbolem jej religijności. Po powstaniu listopadowym oraz styczniowym, a więc po roku 1831 i 1863, na Górze Krzyży potajemnie chowano uczestników tych niepodległościowych zrywów a na ich mogiłach umieszczano krzyże. Później stawiano je również poległym w niewiadomych okolicznościach a także zesłanym na Sybir. Mówiło się także o wykonywanych tutaj egzekucjach.

Od tamtych czasów Góra stanowi symbol bólu, pamięci, próśb i nadziei a także podziękowania i wspomnienia. Źródła pisane z roku 1850 informują o tym, że gdy na większą skalę zaczęto stawiać tutaj krzyże, ówczesne władze carskie wydały stanowczy zakaz stosowania takich praktyk. Był to namacalny przykład realizacji polityki rusyfikacji na dawnych ziemiach I Rzeczypospolitej. Kiedy także zakazano umieszczania krzyży na grobach, ich liczba na Górze zaczęła szybko rosnąć. W związku z tym władze podjęły drastyczne działania. Na rozkaz gubernatora Murawiowa, zwanego nie bez powodów „Wieszateielem”, zaczęto usuwać krzyże, jednak na ich miejscu stawiano nowe.

W następnych latach Rosjanie zastosowali jeszcze bardziej radykalne działania. W nocy 4 kwietnia 1961 roku w rejon Góry skierowano żołnierzy będących przeważnie mahometanami. Przy pomocy pił, siekier i buldożerów zniszczyli pięć tysięcy krzyży. Akcję poprzedziła seria ateistycznych artykułów prasowych. Drewniane krzyże palono w ogromnych ogniskach, kamienne rozbijano a metalowe wywożono na złom. Wojsko otoczyło teren szczelnym kordonem. Wobec faktu pojawienia się nowych krzyży, w latach 1973-1975, dokonano kolejnych dewastacji świętego miejsca. W dzień wzgórza pilnowała milicja, lecz w nocy miejscowi stawiali nowe krzyże, ponownie niszczone rano przez władzę. Nikt i nic nie potrafiło złamać uporu i wiary ludzi.

Również ostania akcja przed rozpadem Związku Radzieckiego i proklamowaniu niepodległości Litwy nie udała się. Miała ona polegać na zatopieniu wzgórza. Rozpoczęto nawet budowę tamy na rzece Kulpie i kolektora ścieków z Szawli. Szacuje się, że obecnie na Górze znajduje się około 150 tysięcy krzyży. Nadal stawiają je pielgrzymi z Litwy i z całego świata. Całość wzgórza sprawia wrażenie gęstego „lasu” podzielonego gąszczem alejek i ścieżek. Odkąd na Górze Krzyży 7 września 1993 roku gościł papież Jan Paweł II stała się ona niejako własnością całego chrześcijańskiego świata. Rok po wizycie papież przekazał franciszkanom będącym obecnie opiekunami miejsca, krucyfiks. Otwiera on aleję tysięcy krzyży. W ten sposób historia zatoczyła krąg pamięci i niezłomności Litwinów.

Od mojej wizyty na Górze Krzyży upłynęło już kilka lat. W pamięci pozostaje jednak niezwykłość i mistycyzm tego miejsca a także nadzieja na kolejną wizytę na wzgórzu świadczącym o niezwykłej religijności miejscowej ludności. Chociaż jest to mało prawdopodobne, może w gąszczu krzyży uda się odszukać ten, opatrzony tabliczką „Jankowice 2009”. Litwa to jedno z najbardziej ulubionych miejsc moich wyjazdów. Szczególnie pamiętam ten ostatni do Wilna, z okazji tzw. „Kaziuków” („Kaziuko mugie”). Jest to święto a właściwie odpust ku czci świętego Kazimierza Jagiellończyka przypadający na dzień 4 marca. Uroczystości trwające trzy dni, poza charakterem religijnym, nacechowane są występami zespołów regionalnych, wystawami rzemiosła artystycznego oraz kilkukilometrowymi szpalerami straganów oferujących litewskie sery, słodycze, czarny chleb, kiełbasy tzw. kindziuki, sękacze i lokalne nalewki. W uroczystościach nie brakuje wątków polskich. Wszak św. Kazimierz królewicz jest patronem Rzeczpospolitej Obojga Narodów powstałej po Unii Lubelskiej 1569 roku.

Urodził się 3 października 1458 roku na Wawelu jako syn króla Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. Był uczniem Jana Długosza, młodzieńcem zrównoważonym, inteligentnym, wykształconym i religijnym. Ojciec wprowadzał królewicza w arkana władzy. Od roku 1483 przebywał w Radomiu jako „secundogentis regis Poloniae” ukrócając rozboje i reformując system sadowniczy. Niestety dobrze zapowiadającą się karierę polityczną przerwała choroba i śmierć, która nastąpiła w Grodnie 4 marca 1483 roku. Jako człowiek pobożny, dobry i sprawiedliwy stał się kandydatem do rychłej kanonizacji, do której doszło w roku 1604 w Wilnie. Od tego czasu głównym miejscem kultu świętego jest kaplica w tamtejszej bazylice archikatedralnej pod wezwaniem św. Stanisława Biskupa i św. Władysława. W ikonografii przedstawia się świętego w: koronie książęcej z białą lilią i krzyżem. Litwini, ale również Polacy zamieszkali w okolicach Wilna modlą się do swojego świętego słowami: „Książe niezłomny, królewski synu i chlubo Ojczyzny, jesteś jak gwiazda, która zajaśniała nad naszą ziemią. Żyjąc na świecie, ale nie dla świata, wybrałeś drogę pokornej miłości, wiedząc, że tylko w Bogu jest wesele i pełnia szczęścia.

[Rozmiar: 132542 bajtów] [Rozmiar: 121446 bajtów] [Rozmiar: 93918 bajtów] [Rozmiar: 64913 bajtów] [Rozmiar: 73307 bajtów] [Rozmiar: 73835 bajtów]

Fot. Norbert Niestolik

POWRÓT

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ