PARAFIA JANKOWICKA I JEJ PAMIĄTKI

WEDŁUG ŻRÓDEŁ HISTORYCZNYCH
I PODANIA LUDOWGO

NAPISAŁ KS. W. DŁUGOŁĘCKI WYDAŁ KS. PROB. T. SCHLIWA
IMPRIMATUR. VRATISLAVIAE D.16 FEBRUARII 1900.
OFFICIUM VICARIATUS GENERALIS EPISCOPALIS. DR. SPEIL. NO.1980.

O niespełna pięć kilometrów na północ 1 od Rybnika leży wioska Jankowice. Dziwnie miłem i uroczem jest jej położenie. Od Rybnika ziemia coraz wyżej się wznosi, piękne tworząc pagórki.2 Nad jednym z tych pagórków, otoczonych wieńcem lasów, dawny właściciel Jankowic dla ludu rolniczego Jankowice zbudował.3 Na najwyższym tej wioski wzniesieniu stoi staroświecki kościółek, jakby ludowi okazując, że w nim mieszka najwyższy Pan nieba i ziemi, król serc ludzkich. Snać 4 myśl tę ludek zrozumiał, bo prawdziwe pobożnych i czystych będąc obyczajów, codziennie dość licznie się zgromadza, by swemu Panu i Królowi cześć należną oddawać. A kościółek, jak ten staruszek do ziemi pochylony, przypomina każdemu mimowoli dawne czasy świetne i pobożne, kiedy to lud okoliczny z dala ściągał ku sobie, bo po dziś dzień jeszcze krużgankiem, 5 krytym do połowy, okolony, w swym cieniu kryje stare konfessyonały, wskazujące każdemu naocznie, ilu tu dawniej pielgrzymów na to miejsce odpustowe spiesząc, 6 odpuszczenie grzechów i łaskę Bożą znajdowało. Dziś zdaje się prosić i parafian i obcych, by gdy Jankowice, oddzielone od Rybnika, nową się stały parafią,7 o innym pomyśleli domu Bożym, piękniejszym i obszerniejszym, godnym Boga i tych miejsc pamiątkami uświęconych, aby każdy według możliwości do wystawienia nowego kościoła się przyczynił. Aby to zadanie ułatwić, zabieram się do skreślenia tych kilku słów, mających na celu przypomnieć swoim i obcym opowiedzieć o znaczeniu cudownego tego miejsca, i zachęcić każdego do niesienia skromnych datków, by niebawem pomyśleć było można o nowej świątyni, godnej Boga i tych miejsc świętych, jakie wam opisać zamierzam.8

Było to na początku piętnastego wieku. Husyci odpadli od kościoła, siejąc nienawiścią ku wszystkiemu, co katolickie, napadali na lud bezbronny, wierze ojców oddany i mordując, niszcząc i paląc, tępili wszystko, co im dawną ich matkę, Kościół katolicki przypominało. Biada tym, co w ich ręce się dostali. Bezbronnych starców i drobne dziatki 9 męczono i katowano, pastwiono się nad niewinnością, nawet dzieciom w żywotach matek 10 nie przepuszczano. Czego nie mogli zniszczyć mieczem, palili ogniem, by i ślad imienia chrześcijańskiego się nie został.11 Mimo woli przypominają się tu słowa poety Mickiewicza, który pisząc o napadach Krzyżaków na pogańską Litwę tak mówi: "Gdzie przeszły stopy takiego widziadła, Niczem jest klęska wiosek albo grodów: Cała kraina w mogiłę zapadła." Prawdziwie, gdzie przeszły stopy husyckie, ogniem i mieczem niszcząc i burząc wszystko, tam cała kraina w mogiłę zapadła. Nie mając już co niszczyć w swoim czeskim kraju, przedzierali się na sąsiedzki Szląsk 12 i tu gorzej sobie jeszcze postępowali niż w ojczystych swych ziemiach. Roku 1433, hufiec zbrojnych najezdników, liczacy przeszło sześciu set i tyleż gawiedzi, do obsługi jeźdźców przeznaczonej, napadło na Rybnik.13 Sromotnie odparci uderzyli na Żory,14 chcąc to miejsce, potenczas warowne, zająć, aby stąd łatwiej napadać mogli na lud bezbronny, rabować go i niszczyć. Przez książąt raciborskiego i opolskiego, 15 zastępy ich odparte i pobite zostały. Strasznie w swej pysze i zarozumiałości ukróceni, nowa siejąc złością i nienawiścią ku trzódce Chrystusowej, 16 rozsypali się i pojedynczemi kupami niszczyli wszystko, cokolwiek bądź im imię Chrystusowe przypominało.

Zdarzyło się, że właśnie potenczas jedna chora niewiasta, widząc zbliżającą się ostatnią godzinę swego życia, zażądała kapłana, aby bez spowiedzi i najświętszego Sakramentu nie zejść z tego świata. Lecz jak tu czyn spełnić miał biedny i stroskany małżonek? Do koła Rybnika kupy zbrojne husytów niemal wszędzie znienacka się zjawiły i każdego, który do imienia Chrystusowego się przyznawał, srodze katowały i męczyły, nim mu śmierć męczeńską zadano. Ale trudno darmo, pomyślał sobie nasz biedny chłopek, 17 żona chce, pójść muszę, Bóg mnie do księdza doprowadzi. Ufny w pomoc i opiekę Opatrzności bożej dotarł szczęśliwie do Rybnika, prosząc o kapłana z P.Jezusem do umierającej swej żony. Był potenczas kapelanem w Rybniku ks. Walentyn, 18 kapłan prawdziwie świętobliwy, który niczego sobie tak nie życzył, jak żeby mógł okazać P. Jezusowi nie słowem lecz czynem, jak mu ten Jezus jest drogi, który do największej, bo kapłańskiej podniósł go godności. Ówczesny proboszcz, ks. Strahl, 19 jakby duchem bożym wiedziony, właśnie księdzu Walentemu obowiązek ten naznaczył, by z P. Jezusem udał się do chorego. Można sobie wyobrazić, jaka radość wypełniła serce świętobliwego kapłana. W tak niebezpiecznym czasie wezwanym być do chorego, pomyślał sobie i słusznie, to choćby mi się nie przytrafiło, mogę przecież dla samego niebezpieczeństwa okazać, że mojego Boga, Jezusa Chrystusa, nade wszystko miłuję. Toteż z największą radością, wielbiąc Boga za tę łaskę, zabrał się do spełniania miłego a wówczas tak niebezpiecznego obowiązku. Chora, żądająca pomocy kapłana, mieszkała w Biessowicach, 20 kolonii przez husytów zupełnie zniszczonej, a leżącej między Jankowicami 21 a Marklowicami.22 Tam to spieszył ks. Walenty i gdy na wzgórzach jankowickich się okazał, dostrzegła go tłuszcza 23 husycka. Nie krył się ks. Walentyn bynajmniej przed wrogiem, owszem sam dzwoniąc, oznajmiał wiernym Chrystusowym, kogo wiezie ze sobą, by przynajmniej po lasach kryjące się dzieci kościoła, słysząc głos dzwonka, oddać mogły pokłon swemu Zbawicielowi. Husyci widząc kapłana, jednego z tych, ku którym największą pałali nienawiścią, popuszczają wodze swym koniom i nuże24 gonić biednego kapłana, w duchu się ciesząc, że i najświętszy Sakrament znieważyć będą mogli. Spostrzega ich świątobliwy kapłan. O jego życie mu się nie rozchodzi, ale idzie mu o Jezusa. Jego chciałby uchronić od zniewagi. Modli się więc i błaga, życie swoje Bogu składając w ofierze, byle tylko najświętsza Hostyia do rąk wrogów się nie dostała. Bóg go wysłuchał. Naraz spostrzega dąb, z wielką i przestronną dziuplą. ) Nadjeżdża, spina się na koniu, całuje bursę, 25 spuszcza do dziupli P. Jezusa, a sam, uweselony, 26 że Ciało Chrystusowe od zniewagi uchronił, myśli o swem ocaleniu. Lecz było już za późno. Ze wszech stron przez wrogów osaczony, ściągnięty z konia, znieważony i na śmierć zbitym został tak, że pod razami oprawców, męczeńską umierając śmiercią, w obronie najświętszego Ciała Chrystusowego, przy spełnieniu kapłańskiego obowiązku, pospieszył do Pana po nagrodę, którą obiecał tym, co życia dla Chrystusa i Jego świętej prawdy nie szczędzą.

Z daleka stał chłopek, przypatrujący się bohaterskiej śmierci Wielebnego księdza Walentyna. Skoro spostrzegł oddalających się husytów, zbliżył się do świętego męczennika, wykopał grób i z największą czcią złożył ciało, poległe dla Chrystusa śmiercią męczeńską. Niebawem opuścili najeźdźcy pustoszony przez siebie Szląsk. Lud okoliczny uspokajać się zaczął i wychodząc z kryjówek wracał do swych dawnych siedzib najczęściej znajdując zamiast swych domostw tylko zgliszcza i popioły. Wrócił i nasz poczciwy chłopek, który pogrzebał ciało świątobliwego księdza Walentyna. Rozpowiedział wszystkim o jego bohaterskiej śmierci i o tem szczęściu, jakiego Bóg udzielić mu raczył, że mógł ciało tego męczennika pochować. Pobożny ludek , o swem nieszczęściu zapominając, gdy to usłyszał, prosi tego szczęśliwego kopidoła, 27żeby ich zaprowadził do grobu, jak mówili, świętego Walencina.28 Przychodzi na to miejsce i o dziwo ! z grobu tryska źródło czystej smacznej wody, która niebawem rozsłynęła w całej okolicy, jako woda cudowna. Bo też to prawda, wielu z wiarą jej używającym, wracała zagrożone zdrowie. I od tej chwili spieszy lud, mianowicie w miesiącach letnich ze wszystkich i najdalszych okolic, wielbiąc i sławiąc P. Boga, za otrzymane zdrowie przez używanie tej wody. Szkoda wielka, że nie spisywano dotychczas nadzwyczajnych uzdrowień i łask przez używanie tej wody zdziałanych. Spora by książka z ich spisu wyrosła, boć wiele i nadzwyczajnych rzeczy Bóg przez tę wodę zdziałać raczył, zachęciłaby nie jednego do jej używania i przyczyniłaby się nie mało do czci i szacunku tych miejsc, uświęconych męczeńską śmiercią wielkiego sługi bożego, ks. Walentyna, a może natchnęłaby do badania jego sprawy i przekazania jej Stolicy świętej. Podczas, gdy Bóg nadzwyczajne rzeczy działać zaczął przez wodę wytrysłą z grobu ks. Walentyna, spoczywała sobie hostya złożona w dziupli dębu zdaje się nie mały kawał czasu. Nikt nie widział, gdzie ks. Walentyn ciało Chrystusowe do dębu spuszczał, nikt się więc spodziewać nie mógł, że niedaleko tego źródełka spoczywa Pan Bóg pod postaciami chleba. Razu pewnego, gdy pobożni pasterze niedaleko od tego dębu paśli trzódki 29 swoje, spostrzegli wielką i dziwnie miłą jasność, nad dębem się unoszącą. Zdziwieni tym zjawiskiem opowiedzieli po powrocie ludziom we wsi, co widzieli. Ci zaciekawieni pospieszyli na toż miejsce u ujrzeli to samo, co widzieli prości pastuszkowie. Snać musiało ich to nie mało przeraźić, bo udali się do pobliskiego Rybnika i wszystko księżom opowiedzieli, czego świadkami byli. Na tę wiadomość wyszło kilku księży i gdy im również ta sama jasność nad dębem się ukazała, dali znać swojej władzy, nakazując ludowi modlitwy, by P. Bóg oznajmić raczył, czego przez to nadzwyczajne zjawisko sobie od wiernego swego ludu życzy. Po modłach i gorących prośbach do Boga, przez dni kilka zasyłanych, wybiera się procesya z Rybnika, z kilkunastu księżmi, przybyłymi z okolicy, i wszyscy ze skupieniem i nabożeństwem spieszą do tego dębu, będąc pewnymi, że Bóg światłości oświeci ich umysły i da im poznać wolę swoją. I nie zawiedli się w swej nadziei. Gdy przybyli na miejsce, ujrzeli wprawdzie tę samą jasność nad dębem, ale spostrzegli prócz niej inną, odrębną daleko piękniejszą, dobywającą się z dziupli dębowej. Po naradzie odbytej jeden z księży zbliża się do dębu, sięga ręką do zagłębienia, i o cudo łaski bożej ! wydobywa bursę a w niej znajdujący się Najświętszy Sakrament ołtarza. Skoro tylko o tem wszystkich zawiadomiono, rozległ się płacz i krzyk, z tysiąca serc wyrwany oddający cześć i pokłon Bogu, w najświętszym Sakramencie ukrytym. Lud poznał i zrozumiał czego chciał Bóg. Bóg ukryty pod postaciami chleba, chciał z długiego swego ukrycia w dębie oznajmić się ludowi i zażądać od nich czci tem większej, im dłużej odosobniony i zapomniany w dębie się ukrywał. Choć lat minęło sporo wszystkim żywo w pamięci się zapisała odważna wycieczka 30 kapłańska ks. Walentyna z Najświętszym Sakramentem Ołtarza do chorej osoby. Przypomnieli sobie, jak to ongi grasowali jakoby zaraza morowa w tej okolicy husyci, i doszli słusznie do tego, że to nikt inny jak ów pobożny kapłan tę hostyę złożyć musiał w dziurze dębowej, aby ją od zniewagi husytów uchronić. Spis przedmiotów w rybnickim kościele zawierał opis bursy, która była zaginęła, a że bursa, znaleziona w dębie tak samo wyglądała, stąd nic dziwnego, że z czcią najś. Sakramentu ołtarza, wzrosła i cześć ku temu nieustraszonemu kapłanowi, co Chrystusa od zniewagi uchronił kosztem własnego życia. Od tej chwili rozpoczyna się w całej okolicy, przede wszystkim zaś w Jankowicach, tej szczęśliwej filii rybnickiej, 31 do której te miejsca pamiątkowe należą, szczególne nabożeństwo do najświętszego Sakramentu, które niebawem rozwinęło się w Bractwo Najświętszego Sakramentu, różnemi wyposażone przywilejami i odpustami przez Klemensa X. osobną bullą nadanemi lub potwierdzonemi.

Lecz nie wyprzedzajmy biegu wypadków. Po szczęśliwym odnalezieniu ukrytej w dębie hostyi, wystawił na miejscu jej ukrycia ówczesny proboszcz miejski z Rybnika, do którego Jankowicki kościół jako filjalny należał, wspaniały krzyż. Odtąd ten krzyż i te miejsca ściągały do siebie lud z najdalszych okolic. Liczne pielgrzymki mianowicie w uroczystość i wśród oktawy Bożego Ciała z odległych pospieszały stron, ażeby na tem miejscu, tylu łaskami wsławionem, oddać cześć Bogu najwyższemu, za grzechy go swoje przebłagać i uprosić pomoc dla siebie i dla swoich niezbędną, by wśród pielgrzymki swego życia, nie zbaczały z tej drogi, która jedynie wiedzie do Boga, z drogi Jego przykazań. Rozszerzenie jednak tej czci ku najświętszemu Sakramentowi zachowała sobie opatrzność boża na późniejsze czasy. Roku 1575 nabył naczelny marszałek czeski Władysław Popiel Lobkowicz starszy 32 państwo rybnickie.33 Po Władysławie młodszym, 34 który r.1584 wszedł w posiadanie państwa rybnickiego, odziedziczył je drogą spadku r.1621 Zdeńko Wojciech Lobkowicz, 35 który w trzy lata później podniesionym został do godności księcia państwa. Syn jego, książę Wacław, 36 wybudował r. 1631 na pamiątkowem miejscu pod Jankowicami drewnianą kaplicę, do której z czasem wzmogły się pielgrzymki pobożnego ludu. Nad dolną częścią wyżej wzmiznkowanego 37 dębu wznosi się ołtarz główny. Po dziś dzień jeszcze przez otwór w ołtarzu umieszczony oglądać można dość dobrze zachowany pień tego dębu. Drogą sprzedaży i dziedziczenia przechodziło państwo rybnickie z jednej rodziny na drugą, aż się ostatecznie dostało hrabiemu Ferdynandowi Leopoldowi Oppersdorfowi. Hrabia Ferdynand przyszedł na świat 19 lutego r.1628 w polskich Nowokościołach ( polnisch Nieukirch ). Na studya uczęszczał ze swymi braćmi w Ołomuńcu. 17 go stycznia r.1650 ożenił się z Maryą Magdaleną Szebor Praszma, z której brata, zmarłego r. 1669, państwo rybnickie przeszło na niego. Hrabiego to Ferdynarda Oppersdorfa wybrała opatrzność boża za narzędzie w spełnianiu swych zamiarów, odnoszących się do naszych świętych pamiątkowych miejsc.Skoro tylko z Rybnikiem wszedł w posiadanie Jankowic, pierwszą jego myślą było o odpowiedni tak drogim pamiątkom postarać się kościół.Rozkazał zaraz znieść 38 prosty kościółek w Jankowicach, a na jego miejscu postawił, jak po te czasy, ładny kościół drewniany, który jeszcze po dziś dzień stoi i swem staraniem przyczynił się do założenia przy tymże kościele Bractwa Najśw. Sakramentu, którego był pierwszym przełożonym. Syn jego, Jan Bernard, który dla dalszego kształcenia się według zwyczaju ówczesnej szlachty za granicę się udał, uzyskał od Klemensa X (7 stycznia 1675 r. potwierdzenie bractwa wraz z odpustami na dni Wniebowstąpienia Chrystusowego, Zielonych Świąt, Bożego Ciała i Narodzenia Najśw. Maryi Panny.) Papieże nie zwykli potwierdzać arcybractw i licznemi odpustami i przywilejami ich wyposażać, nie mając do tego słusznych powodów. Snać, że Stolicy św. miejsca uświęcone śmiercią ks. Walentyna, cudowna woda z jego grobu tryskająca, jak i szczególne odnalezienie hostyi musiało dobrze być znane, kiedy tak hojnemi przywilejami i odpustami bractwo Najśw. Sakramentu w Jankowicach ubogacić raczyła. Wolno nam się domyślać, że sam Papież, Klemens X. o tem naocznie się przekonał. Był on przedtem auditorem 39 nuncyusza 40 papieskiego w Polsce, z rezydencyą w Warszawie. Łatwo być może, że słysząc o tych nadzwyczajnych rzeczach w filii Rybnickiej w Jankowicach zdziałanych i dziejących się, sam pospieszył i naocznie się przekonawszy, na prośby jednego człowieka, acz bardzo zacnego, bractwo potwierdził i odpustami obdarzył osobną bullą, czyli listem, z którego wyjątki tu przytaczam dla wspólnego zbudowania41się a zarazem dla zachęty, aby to bractwo, tak niegdyś sławne, dla chwały kościoła Jankowickiej parafii i na korzyść ludzi do niej należących, na nowo wskrzeszono wraz z wszystkiemi łaskami i przywilejami do niego przywiązanemi. Na samym wstępie swej bulii, podnosi Ojciec Święty nabożeństwo Rybniczan a szczególniej z Jankowickiej filii do Najświętszego Sakramentu, dając wyraz swej radości, że ludzie wszystkich stanów bez najmniejszej różnicy zajęcia i wieku walczą o lepsze42w okazywaniu czci ukrytemu pod postaciami chleba Zbawicielowi. Z nie mniejszą radością wspomina papież o rozwoju tego bractwa , o prawdziwej miłości i miłosierdziu, jakie wszystkich doń należących wyszczególnia. Dla tego w dowód ojcowskiej swej radości i pieczy o dobro powierzonych mu dusz na wieczną rzeczy pamięć, niniejszem bractwo to potwierdza i nadaje mu odpusty zupełne w dzień wstąpienia do bractwa po spowiedzi i komunii św. pod znanemi warunkami, w godzinę śmierci, jeśli z nabożeństwem imię Jezus wymówią, w dniu Bożego Ciała, Wniebowstąpienia, Zielonych Świąt i Narodzenia Matki Bożej. Prócz tego siedem lat i siedem kwadragen 43 dla wszystkich członków w dniu przez ordynayrusza oznaczonych. Sześćdziesiąt dni dostąpią ci członkowie, którzy spełnią jakikolwiek uczynek miłosierdzia, czy to duchowego czy cielesnego, lub też ci wszyscy, którzy w kościele lub kaplicy bractwa modlić się będą, jeżeli na intencyę Stolicy Świętej odmówią Ojcze nasz i Zdrowaś Marya. Gdyby jednak bractwo to do jakiego arcybractwa przystąpiło i z niem się złączyło, lub inne przywileje otrzymało, natenczas łaski niniejsze się znoszą. Taki list wyda Klemens X. w roku swego pontyfikatu piątym, roku pańskiego 1675, pod pieczęcią rybaka.Jak wielka radość ogarnęła wszystkich po otrzymaniu potwierdzenia bractwa i obdarzeniu go tak licznymi odpustami przez Stolicę świętą, łatwo pojąć może każdy, który wie, z jak wielkiem utęsknieniem oczekiwano powrotu hrabicza 44 zeRzymu.To też widzimy niebawem ludzi bez różnicy stanu i wieku do tegoż bractwa wstępujących. Poważny ich spis, umieszczony w starodawnej księdze brackiej przez hrabiego Oppersdorfa bractwu ofiarowanej, dostatecznym tego dowodem.Sama zaś księga przypomina, jak drogiem hr. Oppersdorfowi musiało być uzyskanie potwierdzenia bractwa.Jest to gruba księga in folio, 45 przeszło tysiąc kart licząca, w czerwony nieco wyblakły safian 46 oprawna. Po rogach grube klamry z kutego srebra, w środku na wierzchniej okładce na podobnie masywnej blasze wyciśnięty kielich z unoszącą się nad nim hostią, na dolnej herb rodziny Oppersdorfów.47 Rozczulające są podpisy niektórych osobistości, które własnoręcznie swe imiona do księgi brackiej wpisały. Tak hr. Oppersdorf, pierwszy przełożony bractwa, wpisując swe imię, prosi aby było wpisane do ksiegi żywota i żeby Pan Jezus, ukryty w Najświętszym Sakramencie, nie był dla niego surowym sędzią na sądzie boskim. Inni przytaczają najpiękniejsze wyjątki Kościoła 48 o Najświętszym Sakramencie, inni znów sami pokorne składają modlitwy na cześć Najświętszego Sakramentu, z uwielbieniem tajemnicy miłości, proszą o łaskę i miłosierdzie dla siebie. Widocznie, że od lat już wielu bractwo to poszło w niepamięć, jak świadczy księga bractwa, w której od roku 1874 żadnego nowego nie wpisano nazwiska.49 Lecz w Bogu nadzieja, że otrzymamy bractwa odnowienie a z niem, że na nowo zakwitnie w naszej parafii nabożeństwo do Najśw. Sakramentu, które odnawiając w nas wiarę przodków naszych, przyczyni się do uzyskania nowych łask i nowego błogosławieństwa od Boga, którego miłość i dobroć ku nam nigdy nie starzeje.

Pamiątkowe miejsce, uświęcone śmiercią męczeńską ks. Walencinka, jak i cudownem źródłem, o dwa kilometry od kościoła oddalone, doznały losów, jakich doznają nieraz miejsca święte, które mimo głośnej swej sławy, coraz więcej chylą się ku upadkowi.I nasze miejsca cudowne, poszczerbił i zrujnował ząb czasu i trzeba było dopiero zrządzenia Opatrzności Bożej, aby na nowo w odpowiednim stanąć mogły blasku.Ś. p. ks proboszcz Bolik ciężko zaniemógł. Gdy już ostatnia chwila jego życia się zbliżała i wszyscy łoże jego otaczający byli przekonani, że niedługo już stanie przed Sędzią wszystkich, zdobywa się na ślub, że na miejscach pamiątkowych postawi kaplicę Matki Najświętszej, jeżeli tylko zdrowie odzyska.Jak ta ofiara Matce Bożej miłą być musiała, okazał skutek. Naraz w umierającego wstępują siły, odzyskuje przytomność i niebawem wraca do zdrowia. Pomny na złożoną Maryi obietnicę, buduje kaplicę według wzoru kaplicy nad grotą w Lourdes i 15 sierpnia 1895 wyrusza w towarzystwie kilkutysięcznej procesyi i kapłanów, z okolicy przybyłych, aby uroczyście kaplicę poświęcić i oddać ją ku czci wiernych. W zagłębieniu wielkiego ołtarza widać dąb, w którym lat tyle ukryta hostya przebywała a tuż obok płynie źródełko, którego woda według podania tylu chorych uzdrowiła i tyle już łez na tej ziemi osuszyła.50 Podczas gdy te miejsca cudownych pamiątek odnowione zostały, kościołek Jankowicki, od niedawna od kościoła macierzystego w Rybniku oddzielony, od lat blisko trzech samoistnym kościołem parafialnym będąc, nie jest w stanie w szczupłych swych rozmiarach licznych pomieścić parafian. A przecież w parafii to Jankowickiej są te drogie dla każdego Górnoszlązaka pamiątki, które na nowo tylu pielgrzymów ściągają. Czyż miałby ten kościół pozostać w tym stanie, w jakim jest ? Czyż serca wdzięczne za te nadzwyczajne łaski, jakie P. Jezus w najświętszym Sakramencie utajony tak hojnie rozdaje miałyby dozwolić, aby tyle tysięcy ludu, na dni odpustowe przychodzącego, pod gołem niebem stać były zmuszone i narażone na spiekotę lub deszcz, nie mogąc się pomieścić w szczupłej świątyni, lub przed czasem zniewolone były opuszczać te miejsca, gdy jeszcze serca nie znalazły tego, czego szukały ? O nie ! Wiemy to dobrze, że każde serce górnoszląskie o cześć Zbawiciela w najdroższej mu tajemnicy najśw. Sakramentu tak dbające, uczyni wszystko, by mógł wkrótce stanąć dom Boży, naszego Boga najlepszego godny. Tem więcej się tego spodziewamy, że niedługo jak sądzimy, odnowienie bractwa Najśw. Sakramentu dla parafii naszej nastąpi, a z jego odnowieniem odnowi się i duch prawdziwego nabożeństwa ku najświętszemu Sakramentowi, który nie pozwoli na to wiernym, aby dozwolili swemu Bogu w tak lichym mieszkać kościółku.51 Dla tego puszczamy 52 tę książeczkę między nasz lud wierny, ufni, że ci, którym chwała przybytku bożego leży na sercu, przyczynią się hojniejszemi datkami, niż cena tej broszurki wynosi tak, że wkrótce za łaską bożą pomyśleć będziemy mogli o wystawieniu nowej świątyni w najdroższej tak nam jak każdemu prawemu Ślązakowi parafii Jankowickiej.

PRZYPISY

1. W rzeczywistości Jankowice leżą na południe od Rybnika.
2. Ks. dr kan. Herbert Jeziorski nazwał Jankowice śląskim Rzymem , porównując położenie obydwu miejscowości na wzgórzach.
3. Pierwsza wzmianka o Jankowicach pochodzi z roku 1223 a za założycieli wsi uznaje się rycerzy : Jana i Michała.
4. snać - w znaczeniu : widać, rzeczywiście.
5. chodzi tutaj o tzw. soboty przydaszki, wsparte na słupach , podbite gontem. Stanowią one prowizoryczne schronienie dla pielgrzymów oraz miejsce słuchania spowiedzi.
6. Kościół pw. Bożego Ciała w Jankowicach powstał ok. 1670 roku z fundacji hragiego Ferdynanda Leopolda Oppersdorffa ( patrz: N. Niestolik, Skarby hrabiego von Oppersdorffa, Żory 2001). W związku szerzącym się kultem Bożego Ciała stał się on kościołem pielgrzymkowym.Świadczą o tym charakterystyczne soboty czyli przydaszki, będące, zachowanym do dzisiaj, elementem jego architektury. W połowie XIX , w wigilię Bożego Ciała, odbywały się w Jankowicach nabożeństwa odpustowe z uroczystą procesją a także nieszpory z procesją. W Rybniku, gdzie mieściła się parafia, w dniu odpustu była tylko poranna, cicha msza święta. Obecnie odpust w Jankowicach odbywa się w pierwszą niedzielę po Bożym Ciele.
7. Jankowice stały się oddzielną parafią 25 stycznia 1897 roku, dekretem kardynała Georga Koppa.
8. prawdopodobnie pierwowzorem książeczki ks. Długołęckiego była kronika pisana w języku niemieckim przez ks. Schliwę.
9. drobne dziatki - w znaczeniu : małe dzieci.
10. w żywotach matek - w znaczeniu : w łonie matek.
11. ślad imienia - w znaczeniu : ślad wiary chrześcijańskiej.
12. Szląsk - dawna pisownia słowa Śląsk. Nazwa Śląsk pochodzi od słowiańskiego plemienia Ślężan, które zamieszkiwało okolice góry Ślęży. Historycy niemieccy czasami wywodzą nazwę Śląsk (po łacinie Silesia ,po niemiecku Schlesien , po czesku Slezsko , od Silingów plemienia należącego do germańskich Wandalów, którzy osiedlili się ok.100 p.n.e. do roku 400 naszej ery w okolicach góry Ślęży.
13. w rzeczywistości w wyprawie husyckiej wzięło udział 700 żołnierzy jazdy i 7 tys. piechoty.
14. o obronie Żor patrz między innymi: Karol Miarka, Husyci na Górnym Śląsku, opracowanie H. Woryna, N. Niestolik, Żory 2000, s.16-17. s.16-17; B. Cimała, J. Delowicz, P. Porwoł, Żory zarys dziejów. Wypisy, Żory 1994, s.30; Dzieje miasta Rybnika i dawniejszego państwa rybnickiego na Górnym Śląsku na podstawie wydanej w 1861 roku kroniki Franciszka Idzikowskiego, opracowane przez Artura Trunkhardta, Rybnik 1925, s.29-30.
15. w rzeczywistości książę opolski sprzyjał husytom.
16. tutaj w znaczeniu wierni , wyznawcy Chrystusa .
17. chłopek - w znaczeniu chłop pańszczyźniany.
18. Walentyn - postać bardzo tajemnicza. Brak źródeł historycznych współczesnych ks. Walentemu, które potwierdzałyby istnienie tej osoby. Na bazie wielowiekowego podania ludowego przetrwał jednak kult, który zaowocował między innymi w uroczystościach i obrzędach religijnych oraz w architekturze sakralnej.
19. Wedle przekazów historycznych funkcję proboszcza rybnickiego w tym czasie mógł pełnić: ksiądz Strahl ( W. Długołęcki, Parafia Jankowicka..; ksiadz Krahl ( Kronika Jankowic Rybnickich, t. I ), ksiądz Strzała ( L. Musioł, Parafia Matki Bożej Bolesnej wRybniku).
20. Bijasowice (Biesowice, Biessowice, Biasowice) - Osada zniszczona przez Husytów w roku 1433. Już nigdy jej nie odbudowano. Obecnie w tym rejonie znajdują się nieliczne zabudowania przy ulicy Biasowickiej.
21. Marklowice - w XIV wieku podgrodzie Wodzisławia. Nazwa wsi pochodzi od imienia Merkel. Obecnie siedziba gminy.
22. Jankowice - wieś wzmiankowana w roku 1223 w dokumencie wydanym przez biskupa wrocławskiego Wawrzyńca.. Za założycieli wsi uznaje się rycerzy : Jana i Michała ( ich imiona widnieją we wspomnianym dokumencie).Obecnie sołectwo gminy Świerklany.
23. tłuszcza w znaczeniu zgraja.
24. nuże - w znaczeniu być może.
25. bursa - służy do przenoszenia Najświętszego Sakramentu w drodze do chorych.
26. uweselony - w znaczeniu zadowolony , radosny.
27. kopidoł - w znaczeniu grabarz
28. Walencin - zdrobniała forma imienia Walenty.
29. trzudki - tutaj w znaczeniu :gromada zwierząt, zwłaszcza domowych : owiec, bydła, kóz.
30. wycieczka - tutaj w znaczeniu : wyprawa.
31. w czasach wojen husyckich Jankowice należały do parafii Matki Boskiej Wniebowziętej w Rybniku.
32. Władysław Starszy Lobkowic, zwany Popielem , sprawował rządy w państwie rybnickim w latach 1575-1584.
33. państwo rybnickie - po śmierci Jana Dobrego, księcia opolsko-raciborskiego, w roku 1532, wydzielono z księstwa raciborskiego tzw. Rybnickie Państwo Stanowe, czyli Rybnik i okoliczne wsie.
34. Władysław Młodszy Lobkowic - syn Władysława Starszego, sprawuje rządy w państwie rybnickim w latach 1584-1621.
35. Zdenko Wojciech Lobkowic - brat Władysława Młodszego ( 1621-1632 ).
36. Wacław Euzebiusz Lobkowic - syn Zdenka (1632-1638).
37. wyż rozmiankowanego - w znaczeniu: wyżej wzmiankowanego.
38. nieść - w znaczeniu : rozebrać.
39. auditor - audytor : w sądownictwize kościelnym, sędzia delegowany do przygotowania materiału procesowego, gromadzenia środków dowodowych.
40. nuncjusz - stały przedstawiciel dyplomatyczny Watykanu przy rządzie jakiegoś państwa.
41. w znaczeniu : podniesienia na duchu.
42. w znaczeniu : większe, gorliwsze.
43. kwadragena - w tym przypadku siedem kwart roku, czyli rok i trzy kwarty.
44. hrabicz - młody hrabia, syn hrabiego.
45.in folio - w okładce.
46. safian - skóra kozia, wyprawiona garbnikami roślinnymi, cienka, miękka, barwiona, używana między innymi do oprawiania książek.
47. herb Oppersdorffów - przedstawia w dwóch skośnych polach ukoronowane łby kogucie. W dwóch pozostałych polach widnieje ręka uzbrojona w miecz i podniesiona do uderzenia. W środku herbu i w jego klejnocie widzimy niemieckiego, ukoronowanego orła ( symbol przynależności do elity Rzeszy Niemieckiej). Dodatkowo w klejnocie herbu mamy jeszcze jedną rękę z mieczem i znowu ukoronowanym kogutem. Herb zdobią larby o motywach roślinnych. Nosi on nazwę Kur . Po roku 1683, kiedy ród otrzymał polski indygent, czyli nadanie szlachectwa, nazwano go Orlą Głową . ( Herbarz Polski Kaspra Niesieckiego SJ z roku 1841, s.122 ; Śląskie zamki i pałace. Opolszczyzna, Opole1999,s.32.)
48. Ojcowie Kościoła - pisarze, zazwyczaj biskupi, rzadziej kapłani, a bardzo rzadko ludzie świeccy, którzy żyli w starożytności chrześcijańskiej, a więc w okresie od czasów apostolskich (ok. 100r.) do połowy VIII w. Większość z nich to święci Ich prawowita nauka została potwierdzona przez Kościół ; patrz Bóg, człowiek, świat, Katowice1991, s.193-194.
49. po roku 1900 dokonano jeszcze kilku nowych zapisów do księgi bractwa.
50. jest to poważny błąd autora. Można przypuszczać, że nie był on nigdy w Jankowicach. Nie jest możliwe, aby będąc przy kościele, widzieć jednocześnie źródło w Studzience.
51. Bractwo zostało odnowione. Nowego kościoła nie wybudowano. Kościół z ok.1670 roku jest dzisiaj jednym z najwspanialszych zabytków drewnianego budownictwa sakralnego na Górnym Śląsku.
52. puszczamy - w znaczeniu : wydajemy, przeznaczamy do sprzedaży.

Przypisy Norbert Niestolik

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ