|
Na małej leśnej polanie
w samo letnie południe
wiatr lekko ugina drzewa
a słonko grzeje przecudnie.
Przy dziupli starego dębu
gdzie pszczoły nektar zbierają
ich leśne siostry dzielnie
na zmianę wartę trzymają.
Czego pilnują lub kogo
w tej dziupli dębu starego
gotowe oddać życie
dla czegoś tajemnego.
Obok kilku pastuszków
codziennie z samego rana
trzódkę i głodne bydełko
na wypas tu przygania
Najmłodszy z całej gromadki
bo o nim będzie mowa
pobożny rozsądny mądry
odzywa się w te słowa.
A może byśmy bracia
tak pacierz odmówili
i dzionek na chwałę Pana
modlitwą rozpoczęli
bo trzeba podziękować
za wszystkie łaski i dary
którymi nas Bóg obdarza
lecz patrzcie czy to czary
wokoło starego dębu
pszczoły się leśne zebrały
i w kształt hostii świętej
ku dziupli uleciały
Nie godzi się nam bracia
pobożnej modlitwy przerwać
lecz od takiego zjawiska
nie mogę oczu oderwać
a ty mój dębie zielony
jaka twa tajemnica
co nas tak biednych pastuszków
nadziemskim cudem zachwyca.
I tak już było codziennie
gdy przyszedł modlitwy czas
pszczółki leciały ku dziupli
cichł szumem drzew zielony las
Minęły miesiące i lata
zarosła trawą polana
lecz dąb jak stał tak stoi
i szumi na chwałę Pana
Pewnego razu zawitał
w te strony pielgrzym zmęczony
na oko widać było
że życiem doświadczony.
Czy znasz to miejsce wędrowcze
jakoś znajomo wyglądasz
dlaczego ciągle w górę
na dziuplę dębu spoglądasz
uciekaj dobrze Ci radzę
dopóki jesteś cały
aby złośliwe pszczoły
zbytnio Cię nie pokąsały
Strażniku leśnej głuszy
ja pszczół się wcale nie boję
przeszedłem w życiu tyle
że twardo na nogach stoję
A ty mój dębie kochany
minęło wszak czasu szmat
gdy mnie i mej rodzinie
zawalił się cały świat
zginęli moi rodzice
sąsiadów husyci wybili
a całą rodzinną wioskę
w ogniu i krwi utopili
to las dał mi schronienie
bym mógł zaświadczyć przed światem
kto był wrogiem kościoła
i Księdza Walentego katem
A ja sam biedny sierota
szukałem szczęścia po świecie
u Pani Jasnogórskiej
co mnie przyjęła jak dziecię
Gdzie braciszkowie kochani
godny byt zapewnili
światłem nauki i wiary
szare dni oświecili
Chociaż nie mam rodziny
ni matki ojca brata
z woli Bożej wróciłem
z hen dalekiego świata
Bo tu jest moje miejsce
tu tkwią moje korzenie
chociaż duszę kaleczy
okrutnej historii wspomnienie
Ja zostawiłem tu serce
z tęsknoty konające
i pszczoły przyjaciółki
dziuplę wiernie strzegące
wszak jakaś tajemnica
w dziupli od lat skrywana
że tak wiernie i pilnie
przez pszczoły pilnowana.
Cóż to za jasność z dziupli
barwami tęczy się mieni
pulsuje jak słonko złote
pośród liściastej zieleni.
Uklęknął z czcią i pokorą
wędrowiec na kolana
by uczcić cud nadziemski
pokłonem chwalić Pana
Z wielką radością w sercu
do dziupli ręką sięga
nie może biedny zrozumieć
jak wielką jest Boża potęga
Bo oto z dziupli wyciąga
złotym woskiem spowitą
bursę z ciałem Chrystusa
plastrem miodu okrytą.
Tuż to ta sama hostyja
dla wiernych przeznaczona
męczeńską krwią Walentego
na ziemi tej uświęcona
o Boże dozwól uczcić
to Przenajświętsze Ciało
które przez lat sześćdziesiąt
w tej dziupli przeczekało.
Biegnie więc ksiądz Floryan
syn Jankowickiej ziemi
który wyrokiem Boskim
ten los hostii odmieni
do pobliskiego Rybnika
gdzie wieść tę przekazuje
ze szczęścia aż się rozpłakał
tak wielką radość czuje.
Kochany bracie Floryanie
jaką nowinę przynosisz
żeś taki poruszony
a może o pomoc prosisz
słyszałem już co nie co
lecz Ty mi powiedz szczerze
coś znalazł w dziupli dębu
a wtedy może uwierzę.
Wielebny Ojcze znalazłem
bezcenny skarb od Boga
lecz śpieszmy się na polanę
bo długa przed nami droga.
Wyroki Pana z Nieba
są rzeczą niepojętą
pomogę ci mój bracie
uczcić tę Hostię świętą
zwołam lud wierny i straże
z calutkiej rybnickiej ziemi
i pójdziemy w procesji
gdzie światło się tęczą mieni.
I rusza naród wierny
z procesją do dębu starego
by przenieść Najświętszy Sakrament
do miejsca godniejszego
A pszczoły strażniczki hostii
wiernie mu towarzyszą
szykiem drogę wskazują
skrzydełkami kołyszą
i brzęczą cichutko modlitwę
którą kiedyś słyszały
przy dębie z pastuszkami
przed laty odmawiały
Minęły lata i wieki
minęły dawne czasy
na Jankowickiej ziemi
szumią zielone lasy
opowiadają historie
o hostii w dziupli schowanej
przez mądre pszczoły leśne
dzień i noc pilnowanej
o księdzu co życie złożył
w obronie hostii i wiary
i miejscu na którym rośnie
na polanie dąb stary
Na wieczną pamiątkę zdarzenia
kościół tu zbudowano
pod wezwaniem Bożego Ciała
potomnym ofiarowano.
|