KSIĄDZ WALENTY

ŚLĄSKI TARSYCJUSZ

Jankowice leżą 7 kilometrów na południe od Rybnika. To wieś, która powstała w roku 1223. Dowodzi tego, w pośredni sposób, dokument wydany przez biskupa wrocławskiego Laurentiusa (Wawrzyńca) na prośbę księcia opolskiego Kazimierza. O powstaniu wsi opowiada się także legendę głoszącą, iż założycielami Jankowic i nieistniejących już Michałkowic są rycerze Jan i Michał. Kolejne wieki historii wsi to karty zapisane przez wielu jej wybitnych mieszkańców, zaś jeden z nich, ksiądz Walenty, zajmuje w tym gronie szczególne miejsce. Jankowice mają szczęście do ludzi wybitnych, o których pisze mieszkanka wsi -Regina Sobik w wierszu "Moja ziemia" zawartym w tomie "Jest takie miejsce...".

Ziemio moich dziadków ziemio ukochana
Ukazujesz światu skarby nieprzebrane
Dawniej całkiem inna dziś już nie ta sama
Lecz jej pokolenia wierne i oddane.
Twym skarbem najdroższym są tutejsi ludzie
To Oni historię przez wieki tworzyli (...)

Osobę księdza Walentego należy uznać za bardzo tajemniczą, wręcz legendarną. Pierwsza wzmianka o kapłanie pochodzi dopiero z roku 1719 z protokołu powizytacyjnego ks. biskupa Eliasza von Sommerfelda. Nie wymienia się w niej jednak imienia księdza, który w roku 1433 mimo szalejących na Śląsku wojen husyckich pospieszył do chorej kobiety mieszkającej w nieistniejącej już dzisiaj osadzie Bijasowice leżącej nieopodal Jankowic. Kolejne źródła dotyczące księdza pochodzą z prac: Karola Miarki "Husyci na Górnym Śląsku" (1865), Augustyna Weltzla "Historia miasta Żory na Górnym Śląsku" (1888) i z artykułu zamieszczonego w "Schlesisches Kirchenblatt" (1875), księdza Władysława Długołęckiego "Parafia Jankowicka i jej pamiątki według źródeł historycznych i podania ludowego" (1900) i kilku innych.

Wydarzenia związane z osobą księdza Walentego takie jak: ukrycie Przenajświętszego Sakramentu w dziupli starego dębu, śmierć kapłana z rąk husytów oraz odnalezienie Hostii, możemy rozpatrywać w kategoriach cudu Eucharystycznego. Tak czyni zresztą ksiądz Feliks Reiners w książce "Chleb żywota. Pokarm dusz w czasie ziemskiej pielgrzymki. Szczegółowy wykład o Najświętszym Sakramencie Ołtarza, środowisku i słońcu wiary katolickiej niezgłębionem źródle łask Kościoła świętego" wydanej w Przemyślu w roku 1913. Według Joan Carroll Cruz, amerykanki, autorki publikacji "Cuda Eucharystyczne i Eucharystyczne zjawiska w życiu świętych" (wydawnictwo Exter, Gdańsk 2002), cuda Eucharystyczne mogą przyjmować różne postaci i wiążą się z takimi wydarzeniami jak: kradzież hostii i jej profanacja, brak wiary księży w przemianę chleba w Ciało i wina w Krew Chrystusa, posty, zachwyty i ekstazy, cudowne przyjmowanie Komunii Świętej, głosy i wizje, łzy, ogień i światło, lewitacje.

Jankowicki cud Eucharystyczny związany z posługą kapłana zmierzającego z Chrystusem do chorej kobiety nie jest pierwszym tego rodzaju wydarzeniem w historii Kościoła. Znane są co najmniej trzy podobne przypadki:

  • W roku 1317, w belgijskim Hasselt, pewien kapłan udał się z wiatykiem do chorej kobiety. Pozostawił cyborium z Hostią w jednym z pokoi domostwa, aby w innym porozmawiać rodziną chorej. Wtedy osoba znajdująca się w stanie grzechu ciężkiego otwarła cyborium i wyjęła z niego Hostię. W tym momencie popłynęła z Niej krew. Osoba ta czym prędzej uciekła, wcześniej kładąc Hostię do cyborium Kapłan wróciwszy do izby, zauważył zakrwawioną Hostię. Wezwał miejscowego proboszcza, który odesłał Hostię do klasztoru cysterek w Herkenrode. Tamtejszy kapłan, chcący złożyć Ją na ołtarzu, miał wraz z wiernymi wizję Chrystusa Cierniem Ukoronowanego. Po Rewolucji Francuskiej Hostię umieszczono w kościele Świętego Kwintyna w Hasselt.
  • W roku 1330 pewien kapłan z włoskiej Sienny, udał się do chorego wieśniaka. Wyjął Hostię z tabernakulum i nie schował do cyborium, lecz między kartki brewiarza. Gdy przyszedł czas na Komunię Świętą, zauważył, że kartki brewiarza są zakrwawione. W tajemnicy udał się do ojca Simone Fidati, zakonnika z klasztoru Świętego Augustyna, gdzie wyznał swój grzech. Jedną z kartek wysłano jako relikwię do Perugii, lecz tam zaginęła w XIX wieku. Druga została wysłana do Cascia, miasta rodzinnego ojca Fidati. Dzięki niej w tym mieście nastąpiło odrodzenie życia religijnego wiernych i kleru.
  • W 1345 roku w holenderskim Amsterdamie, kapłan przybył z wiatykiem do niejakiego Ysbranta Dommera. Po przyjęciu Hostii chorym zaczęły wstrząsać bóle powodujące wymioty. Osoba opiekująca się mężczyzną pozbierała wszystko do miski i wrzuciła do ognia. Następnego dnia nad paleniskiem zauważyła lśniącą i nienaruszoną Hostię. Wyjęła Ją, zawinęła w płótno, schowała do skrzyni i o wszystkim powiadomiła kapłana. Ten przeniósł Hostię do kościoła Świętego Mikołaja, lecz gdy otworzył cyborium, okazało się, że Hostii tam już nie ma. "Wróciła" do skrzyni swej opiekunki. To zjawisko powtarzało się kilka razy. Wtedy postanowiono w domu Dommera uczynić kaplicę zwaną Nieuwe Zijds - Święte Miejsce. Tam Hostia, znajdująca się pod opieką sióstr Beginek, ocalała podczas pożaru 1452 roku .

Historia zna również wydarzenie, które na zasadzie licznych analogii, pozwala łączyć osobę księdza Walentego - jankowickiego obrońcy Eucharystii, z postacią świętego Tarsycjusza, młodzieńca żyjącego w III wieku naszej ery. Otóż, za czasów cesarza Decjusza (249 - 251) panowały prześladowania chrześcijan. Pragnieniem wielu z nich było posilenie się Chlebem Eucharystii na drogę do wieczności. Wielką gorliwością w tym trudnym i niebezpiecznym zadaniu wykazywał się młodzieniec Tarsycjusz - późniejszy święty. Pewnego dnia, gdy niósł Wiatyk do więzienia, zauważyli go jego rówieśnicy bawiący się na jednym z placów. Gdy chłopiec nie chciał przystąpić do wspólnej zabawy, koledzy zaczęli go gonić. Zauważyli także, że Tarsycjusz coś przyciska do piersi. Gdy ten nie chciał ujawnić swojej tajemnicy, chłopcy przewrócili go na ziemię, zaczęli kopać, bić i rzucać kamieniami. Ratunek dla poszkodowanego przyszedł dopiero z rąk żołnierz, także chrześcijanina, który uwolnił chłopca i zaniósł go do domu. Niestety ten niebawem zmarł. Najświętszy Sakrament odniesiono do kościoła katolickiego. Ciało Tarsycjusza złożono na cmentarzu św. Kaliksta obok szczątków papieża Stefana I. W roku 1675 relikwie świętego przeniesiono z Rzymu do Neapolu, gdzie spoczywają w bazylice Świętego Dominika. Część relikwii umieszczono w rzymskim kolegium salezjańskim przy Via Appia Antica.

W roku 1939 wzniesiono w Rzymie świątynię ku czci świętego, w paryskim Luwrze możemy podziwiać rzeźbę przedstawiającą śmierć męczennika (A. Falguiere). Święty Damazy (zm.384) opisał wierszem męczeństwo Tarsycjusza, zaś angielski kardynał Wiseman poświęcił mu utwór pt. "Fabiola" (1855). Święty Tarsycjusz jest patronem włoskich kółek eucharystycznych, zaś w Polsce za swojego patrona uznają go ministranci.

Dzisiejsze Jankowice budują swoją wizję na osobie księdza Walentego. Studzienka, miejsce śmierci kapłana oraz kościół, który wybudowano w miejscu, gdzie rósł legendarny dąb, stanowią obecnie Sanktuarium Najświętszego Sakramentu - jedno z nielicznych w Polsce. Szczególnie Studzienka jest miejscem, w którym splatają się: kult religijny, turystyka i wypoczynek, piękne karty historii, zaduma i cicha modlitwa.

Ksiądz Walenty został patronem miejscowego gimnazjum i jest osnową wielu szkolnych programów i projektów. Stał się także bohaterem licznych publikacji, które ukazały się staraniem miejscowej społeczności. To "Geniusz loci", magicznych Jankowic, gdzie trwa i rozwija się niezwykła cześć dla dzielnego kapłana.

Studzienka, jeśli uznać legendę za prawdziwą, a co do tego w Jankowicach nikt nie ma wątpliwości, jest także grobem księdza Walentego. Tutaj husyci, jak wspomniano, zabili kapłana a świadek wydarzenia złożył ciało męczennika w prowizorycznym grobie. Próba wydobycia zwłok i przeniesienia ich na cmentarz w Rybniku nie powiodła się, gdyż ciała nie odnaleziono a z ziemi wypłynęło źródełko wody uznawanej do dzisiaj za świętą. W Studzience na przełomie lat powstawały obiekty sakralne: krzyż, stacje drogi krzyżowej, trzy groty a przede wszystkim kaplice - pierwsza w roku 1895 a po niej, z powodu zniszczeń, kolejne. Obecna swoim wyglądem nawiązuje do dawnych. W jej wnętrzu umieszczono między innymi figurę księdza Walentego, kilka obrazów związanych z bohaterem a nieopodal tablicę informacyjną opisującą jankowicką legendę i kolejne etapy rozwoju tego świętego miejsca.

Norbert Niestolik

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ